Najlepsi nie zawsze wygrywają. Wygrywają ci, których widać.

O tym, dlaczego wielu barberów blokuje się na social media i jak to zmienić
Hej, jestem Wiktoria, część osób mówi na mnie Wixa. Od trzech lat działam w marketingu i coraz mocniej widzę, jak ogromny potencjał w naszej branży leży niewykorzystany.
Weszłam w ten świat naturalnie, bo przez mojego narzeczonego Dawida, którego część z Was kojarzy jako Niklu. Wspieram go w jego drodze i wiem jedno: to bardzo utalentowany, pracowity i skromny gość.
I właśnie ta skromność stała się jednym z jego największych hamulców.
Niechęć do kamery. Brak chęci pokazywania życia prywatnego. Myślenie, że lepiej siedzieć cicho i robić swoje. Obawa przed oceną. Strach przed tym, że ktoś wyśmieje pomysł, nazwie coś cringem albo stwierdzi, że „odkleiło Cię od fotela”.
Brzmi znajomo?
Mam wrażenie, że ogromna część barberów i fryzjerów nosi w głowie dokładnie ten sam dialog.
A co jeśli mnie ocenią?
A co jeśli moje zdanie będzie inne niż reszty branży?
A co jeśli się wygłupię?
A co jeśli ludzie pomyślą, że się przechwalam?
Problem w tym, że te pytania bardzo często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. To tylko mur zbudowany w głowie.
Jak to wyglądało u nas?Kiedy poznawałam Dawida, jego profil praktycznie nie istniał. Kilka postów, zero strategii, zero regularności. Od razu wiedziałam, że jeśli chce się rozwijać, budować markę i z czasem zarabiać więcej, trzeba to zmienić.
Początki były ciężkie.
Zgoda była tylko na klasyczne materiały:
przed
w trakcie
po
Każdy inny pomysł był blokowany.
Bo co jeśli obniży to jego wizerunek?
Bo co jeśli będzie wyglądał niepoważnie?
Bo co jeśli inni barberzy coś powiedzą?
Znasz to?
Trochę prośbą, trochę pod naciskiem zaczęliśmy działać. Pojawiałam się w barbershopach, pomagałam zbierać materiały, nagrywać, planować treści. I wtedy zrozumiałam coś ważnego.
To nie był problem jednej osoby.
To był problem większości.
Wielu świetnych barberów przegrywa z tymi, których po prostu widać.
Social media dają dziś darmową możliwość dotarcia do setek i tysięcy lokalnych klientów.
A mimo to wielu barberów dalej traktuje Instagram jak tablicę ze zdjęciem fade’a raz na miesiąc.
Samo portfolio już nie wystarcza.
Klient chce zobaczyć:
jakim jesteś człowiekiem
jaka jest Twoja energia
jak rozmawiasz z ludźmi
jakie masz podejście do klienta
czy wzbudzasz zaufanie
Ludzie zapisują się do osób, które czują.
Nie tylko do tych, które dobrze tną.
Co warto robić realnie
Nie komplikuj.
Zacznij od prostych rzeczy:
szybkie reelsy przed i po
karuzela z najlepszymi pracami
stories z dnia pracy
urywki konsultacji z klientem
pokazanie humoru i charakteru
Twoje zainteresowania poza barberingiem
Daj się poznać.
Bo wtedy zaczną trafiać do Ciebie ludzie, którzy pasują do Twojej energii.
Technicznie też zadbaj o podstawy
pisz nagłówek w opisie
używaj słów kluczowych: fade, strzyżenie męskie, barber, fryzjer męski + miasto
zadbaj o bio profilu
ustaw nazwę jasno, np. Jacek Kowalski | Fryzjer męski
odpowiadaj na komentarze i wiadomości
udzielaj się u innych barberów
Najważniejsze: konsekwencja
Nie musisz od razu robić contentu codziennie.
Ustaw realny cel:
Start:
1 post tygodniowo
3 stories tygodniowo
Potem:
2 posty tygodniowo
codzienne stories
Lepiej mniej i regularnie niż dużo przez tydzień, a potem cisza przez miesiąc.
Na koniec
Jeśli jesteś dobry przy fotelu, ale nikt o tym nie wie to ograniczasz własny potencjał.
Nie musisz udawać influencera.
Nie musisz tańczyć do trendów.
Nie musisz robić z siebie kogoś INNEGO.
Wystarczy, że pokażesz SIEBIE.
I właśnie to często zmienia wszystko.
A jak jest u Ciebie?
Masz opór przed kamerą i publikowaniem, czy już dawno go przełamałeś?
Napisz szczerze w komentarzu.
Pozdro!
Wika Barbernight

Wika, trafiłaś w coś bardzo konkretnego.Ten opór przed kamerą to temat, który pojawia się praktycznie na każdym Barber Night — w rozmowach kuluarowych, nie na scenie. Bo na scenie nikt się do tego nie przyznaje. :grinning_face_with_smiling_eyes:Jedno zdanie z Twojego tekstu mocno zostaje: “wielu świetnych barberów przegrywa z tymi, których po prostu widać”. I to jest brutalna prawda tej branży teraz.Ciekawi mnie jedno. Czy widzisz różnicę między barberami, którzy ten opór przełamali sami z siebie, a tymi, którzy potrzebowali kogoś takiego jak Ty, żeby ich do tego pociągnąć? I czy da się to w ogóle zrobić bez kogoś z zewnątrz?Bo mam wrażenie, że za tym oporem często stoi nie tylko strach przed oceną, ale brak kogoś, kto powie: “hej, to co robisz jest warte pokazania”.

Barberzy i fryzjerzy są w moim odczuciu artystami, a artyści bardzo często bywają wobec siebie najbardziej surowi. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie był przesadnie samokrytyczny wobec własnej pracy.

Często największa presja nie przychodzi z zewnątrz, tylko z naszej własnej głowy. Wydaje Wam się, że strzyżenie wyszło słabo, że materiał wygląda źle, że nie warto tego pokazywać. Tymczasem w realnym odbiorze bardzo często wygląda to zupełnie inaczej, niż sami sobie wmawiamy.

Nieskromnie powiem, że Dawid ma trochę szczęścia, że mnie ma, bo naprawdę mocno mu kibicuję i wspieram go w działaniach. Wsparcie jest ogromnie ważne. To ono potrafi zmotywować, dodać pewności siebie i popchnąć człowieka do progresu wtedy, kiedy sam już w siebie wątpi.

Mi osobiście ten opór przed kamerą bywa trudny do zrozumienia, bo sama nie mam takich blokad. Wiem jednak, że u wielu osób to nie jest kwestia samej kamery, tylko charakteru, doświadczeń i różnych historii z przeszłości.

Czasem to wyśmiewanie w szkole, czasem podcinanie skrzydeł w domu, a czasem brak wiary w to, że ta droga ma sens. Podejrzewam, że wielu barberów powiedziało kiedyś: „Mamo, tato, zostaję barberem”, a w odpowiedzi: „To teraz będziesz obcinał włoski? Weź się za normalną robotę”.

Takie rzeczy zostają w człowieku na długo.

Nasza relacja z Niklem mocno opiera się na wzajemnym wspieraniu. On podnosi mnie wtedy, kiedy marketing traci dla mnie sens, a ja podnoszę jego, kiedy wpada w monotonię albo zwątpienie.

I szczerze życzę każdemu, żeby miał obok siebie taką osobę. Czy będzie to partner, partnerka, rodzic, rodzeństwo, przyjaciel czy ktoś z branży. To nie ma znaczenia!

Każdy rośnie szybciej, kiedy nie idzie sam :smiling_face_with_three_hearts:

Wika, to co napisałaś o artystach i samokrytyce to chyba najlepsze wytłumaczenie tego zjawiska jakie słyszałem.Bo to naprawdę nie jest lenistwo ani brak chęci. To jest ten moment, kiedy patrzysz na swój materiał i widzisz tylko błędy, których klient w ogóle nie zauważa.I masz rację co do wsparcia. Myślę, że wielu barberów tego po prostu nie ma. Nie każdy ma Wikę obok siebie. I właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na tym, żeby Barber Night było czymś więcej niż eventem. Miejscem, gdzie ta społeczność faktycznie się buduje i ludzie przestają iść sami.Pytanie do Was, czy macie kogoś takiego w swoim otoczeniu? Osobę, która was pcha do przodu kiedy sami już nie wierzycie?Wika, to co napisałaś o artystach i samokrytyce to chyba najlepsze wytłumaczenie tego zjawiska jakie słyszałem.Bo to naprawdę nie jest lenistwo ani brak chęci. To jest ten moment, kiedy patrzysz na swój materiał i widzisz tylko błędy, których klient w ogóle nie zauważa.I masz rację co do wsparcia. Myślę, że wielu barberów tego po prostu nie ma. Nie każdy ma Wikę obok siebie. I właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na tym, żeby Barber Night było czymś więcej niż eventem. Miejscem, gdzie ta społeczność faktycznie się buduje i ludzie przestają iść sami.Pytanie do Was, czy macie kogoś takiego w swoim otoczeniu? Osobę, która was pcha do przodu kiedy sami już nie wierzycie?