DLACZEGO WIĘKSZOŚĆ BARBERÓW SKUPIA SIĘ NA EFEKCIE, A NIE NA FORMIE?

Piszę to trochę z boku branży, trochę z obserwacji i trochę z rozmów, które prowadzę z barberami na co dzień.
I im dłużej w tym siedzę, tym częściej łapię się na jednej myśli.
Czy my przypadkiem nie skupiamy się za bardzo na efekcie końcowym, zamiast na tym, co dzieje się na początku?
Widzę bardzo dużo świetnie „wymuskanych” fryzur.
Czysty fade, dopracowane przejścia, wszystko wygląda idealnie na zdjęciu.
Ale potem przychodzi rzeczywistość.
Mija kilka dni, tydzień i ta sama fryzura przestaje się układać. Traci kształt. Klient nie jest w stanie jej odtworzyć sam w domu.
I zaczynam się zastanawiać, z czego to wynika.
Czy to nie jest właśnie kwestia formy?
Mam wrażenie, że wielu barberów skupia się na tym, co widać na końcu. Na detalu, na wykończeniu, na efekcie pod zdjęcie lub film.
A gdzieś po drodze gubi się fundament.
Czyli:
kształt
proporcje
kierunek pracy włosa
to, jak ta fryzura ma „żyć” po wyjściu z salonu
Bo finalnie to nie fade robi robotę.
Tylko to, czy fryzura działa w codziennym życiu klienta.
I to jest dla mnie ciekawe, bo z jednej strony mamy ogromny rozwój techniki, dostęp do wiedzy, kursów, inspiracji.
A z drugiej strony dalej widzimy fryzury, które wyglądają dobrze tylko w dniu strzyżenia.
Nie piszę tego jako zarzut, tylko jako pytanie do Was.
Jak Wy na to patrzycie?
Czy faktycznie forma jest dziś trochę pomijana na rzecz efektu?
Czy to kwestia social mediów i presji na „ładny obrazek”?
A może po prostu łatwiej nauczyć się efektu niż zrozumieć fundament?
Jestem bardzo ciekawa Waszego podejścia. Szczególnie osób, które widzą różnicę między „fryzurą na zdjęcie”, a „fryzurą, która działa”.
Dajcie znać :backhand_index_pointing_down: